piątek, 17 maja 2013

Follow my Tracks

Fot. Marcin Małyszko

Koszulka T-shirt -  no name
Buty/shoes - Asos 
Opaska z woalką/headband - H&M 
Kolczyki/earrings - Dublon
Halka/long underskirt - vintage
Kopertówka/clutch - vintage
Rękawiczki/gloves - vintage
Rajstopy/tights - Gatta
Perły/pearls - no name
Broszka/broche - no name


Ta stylizacja to w zasadzie taki przykład - jak z niczego zrobić coś niepowtarzalnego... I jest to zdecydowanie propozycja dla indywidualistek, które nie podążają ślepo za trendami i nie sugerują się sklepowymi wystawami sieciówek, chociaż takie marki, jak H&M i Asos można nazwać masowymi. A mimo to śmiem twierdzić, że ten look nie jest masowy i łatwy do skopiowana, a jego sekretem jest po prostu zabawa modą. Właśnie w tym tkwi clue mego spojrzenia na branżę fashion - jestem zwolenniczką świadomego konsumowania mody, bo nie wszystkie trendy da się "przetrawić", choćby ze względu na typ sylwetki. Poza tym uwielbiam haute couture, a z przyczyn oczywistych to zjawisko nie ma szans zaistnieć na łamach blogów, stąd moja stylizacja jest inspirowana kunsztownym krawiectwem oraz tym, co pokazuje streetstyle. Dlatego też T-shirt okazał się obowiązkowy - w tej sytuacji odwołujący się do estetyki smokingu za sprawą nadruku. To taka żartobliwa interpretacja elegancji. Z drugiej strony koszulkę zestawiłam z perłami założonymi w niezbyt typowy sposób i dodatkowo spięłam je broszką. W tym przypadku akcesoria są bardzo ważne – kolczyki z czarnymi kamieniami, koronkowe rękawiczki, opaska z woalką i torebka ze skóry krokodyla wciąż dają poczucie, że punktem wyjścia tego looku nie jest typowa moda uliczna, tylko coś więcej. Połyskujące oxfordki w pepitkę kojarzą mi się z Alem Capone, ale i tak są gustowne i wygodne. Jednak największym atutem tej stylizacji jest dwuwarstwowa halka, którą proponuje nosić w dwóch wersjach – jako prostą, tiulową spódnicę oraz zdecydowanie bardziej nietypowo. Po prostu jedną warstwę proponuję upiąć za sprawą broszki – zarówno z tyłu i przodu formujemy tiul w warstwy, tworzące bombkę. Kreacja ładnie okala nogi, jednak ze względu na formę ma prawo poszerzać biodra, co akurat lepiej sprawdzi się w przypadku szczupłych osób. Wcięcie w talii w tym przypadku wyznaczają perły. I na koniec rajstopy lub pończochy - kiedyś obowiązkowe wśród dam.













wtorek, 14 maja 2013

Forsythia suspensa

Fot. Ewelina Osmólska


Tytuł posta jest tylko trochę enigmatyczny – na pewno każdy wie, jak wygląda forsycja, zresztą bez problemu można ją odnaleźć na zdjęciach obrazujących moją stylizację. W każdym razie ten piękny krzew kwitnący na żółto daje poczucie, że moc tkwi w tym co barwne i wyraziste. Tak więc tym razem moja stylizacja łączy zielony i fioletowy – w sumie kolory na pierwszy rzut oka krańcowe i odpychające się, jednak nie w przypadku tej sukienki, która potwierdza, że jest to część garderoby, potrafiąca ubrać totalnie. Fioletowe tło, a na nim park pełen nutek i ptaszków, ponadto zacięcie retro, dodające sukience niezwykłego uroku za sprawą koronkowych elementów – w tym sporego kołnierzyka wyglądającego jakby był wydziergany przez doświadczoną koronczarkę. Coś uroczego i sentymentalnego. Sukienka ma również podniesioną talię na modłę empire. Jednak nowoczesna grafika przypomina, że chodzi o współczesność. I to akurat wprowadza równowagę. Długie, zielone kolczyki nie są przypadkowe – lubię korespondujące kolory, więc zielone drzewka na sukience nie są już osamotnione. Jest to świetny pomysł na ożywienie looku. Fioletowe legginsy są w innym odcieniu niż sukienka, bo perfekcyjne zgrywanie kolorów nie miałoby tu sensu. Podobnie jest z bordową torebką – to taka eskalacja kolorów. Czarne buty typu T-strap również korespondują z sukienką, na której pojawiają się czarne elementy. Według mnie to idealna propozycja na spacer. Upięty koczek pozwala eksponować kolczyki. Jest uroczo i jak sądzę dziewczęco, w takim stroju można śmiało odwiedzić babcię.


Sukienka – Darimeya
Torebka – Parfois
Kolczyki - Glitter
Buty – Centro
Legginsy - House

sobota, 4 maja 2013

Fashion Week Poland i look femme fatale

Fot. Rafael Poschmann

 Bajeczny płaszcz ze zdjęciem Łodzi by Butterworth

 Make-up: szminka Shiseido, koronkowe tatuaże Eye Rock via Asos

Opis marek i więcej zdjęć stylizacji: Designeria Trendy Show

Fot. Rafael Poschmann

Na zdjęciu świetna projektantka Paulina Matuszelańska.

Opis marek i więcej zdjęć stylizacji: LOVE Pin-up

Tym razem główną myślą przewodnią był wizerunek femme fatale, niektórzy widzieli mnie już w tej stylizacji, jednak dla odmiany bardzo istotną rolę odegrał tu make-up. Koronkowe tatuaże sprawiły, że nie było osoby, która obojętnie przeszłaby obok mnie. Szczerze mówiąc sama byłam nieco zdziwiona, że jest jeszcze coś, co może wzbudzać sensację, jeśli chodzi o make-up. Cały look był nieco mroczny, ale wciąż elegancki. Zakolanówki podkreślały różnice długości pomiędzy halką i sukienką. Lubię taką zabawę w zakrywanie i odkrywanie, dzięki temu nie muszę epatować nagością. Zawsze wierzę w to, że sexapeal może być gustowny. Opaska z dużą różą z materiału i wysokie szpilki były idealnymi dodatkami. I niech ktoś powie, że czerń jest nudna :)

Sukienka - Asos Black
Buty - London Rebel
Opaska - Reserved/Claires
Zakolanówki - Gatta
Torebka - Zień dla L'Oreal
Halka - Tally Weijl 
Kolczyki - Dublon
Eye tatoo - Eye Rock/Asos





środa, 24 kwietnia 2013

Fashion Week Poland, czyli zdecydowanie w męskim stylu

MAISONS DE MODE LILLE
AGATA WOJTKIEWICZ

 MICHAŁ SZULC

MONIKA MROŃSKA FOR NORMAN


WIOLA WOŁCZYŃSKA


MMC


WOJTEK HARATYK





FILIP ROTH



PROJECT ZOA



GROME DESIGN
MARTA WACHHOLZ

TOMAOTOMO


FOT. Katarzyna Ulańska i Przemek Stoppa


 SLAVA ZAITSEV

Fot. Mikołaj Zacharow

Po edycji wiosennej Fashionphilosophy Fashion Week Poland odniosłam wrażenie, że na jesień warto zaopatrzyć się w coś w męskim stylu, na pewno w doskonale skrojoną marynarkę. Kolekcje Fall/Winter zdecydowanie pokazały, że męska moda zmienia się i to zdecydowanie na lepsze, a polska branża modowa świetnie nadąża za zmieniającymi się trendami. Chociaż warto w tym przypadku wyróżnić także zagranicznych projektantów: Zaitseva oraz Maison de Mode Lille. Sama osobiście bym przygarnęła niebieski garnitur MMC oraz de facto męską propozycję Moniki Mrońskiej - aż poczułam chęć zostania dandysem z muszką! Zaskoczył także Haratyk - doskonałe stylizacje, spodnie w fantastyczne desenie. Project Zoa jakby otarł się o lata 80-te, ale wszystko to miało sens i polot. Grome Design natomiast poszedł w kierunku nonszalancji - to co męskie nabrało cech kobiecych w bardzo subtelny sposób. Szczerze mówiąc nie sądziłam, że moda męska może mnie zaskoczyć, zawsze wydawała mi się taka przewidywalna, a jednak nie jest to do końca prawda...














wtorek, 2 kwietnia 2013

Ahoy Sailor!

 
Fot. Kasia Komar z People Places Details

Żakiet wełniany – Markina vintage
Opaska – Vintageshop.pl
Pierścionek – Vintageshop.pl
Ogrodniczki – Mini Blue Jeans
Kalosze – Hegos
Torebka – Dior vintage
Kolczyki – vintage
Rękawiczki - vintage

 
Od dawna chodziły mi po głowie marynarskie klimaty, które dość często powracają w kolekcjach wiosna-lato. Jednak chyba nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała przełamać tej konwencji. Zwłaszcza, że marzec mamy wręcz zimowy, a ja nie należę do osób, które próbują walczyć z pogodą orężem w postaci stricte letnich stylizacji. A ponieważ pory roku jeszcze mi się nie mylą, to jednak mój look został osadzony gdzieś pomiędzy zimą i wiosną. Dlatego też wełniany, ciepły żakiet mocno inspirowany kapitańską marynarką mogę uznać za punkt wyjścia, złote guziki z kotwicami współgrają z biżuterią, na której ten motyw jest powtarzalny. Kolczyki vintage z czerwonymi i granatowymi akcentami oraz niebiesko-biały pierścionek na dwa palce, zostały zachowane w morskich klimatach. Jeansowe ogrodniczki wprawdzie kojarzą się z majtkiem szorującym pokład, ale gorsetowy krój sprawia, że są dużo bardziej kobiece, co potwierdzają też hafty na kieszonkach. Dla odmiany bluzka z żabotem i opaska są zdecydowanie związane z reinterpretacją stylu XVIII-wiecznych piratów. Jednak to nie koniec. Są jeszcze typowo wiosenne kalosze w gazetowy wzór – na wypadek, gdyby mój statek jednak tonął ;) Poza tym taka nowoczesna piratka jak ja, lubiąca retro, zdecydowanie potrzebowała długich rękawiczek ze srebrnym haftem, który jak widać nie gryzie się ze złotym kolorem pierścionka. Bardzo lubię w tym looku nie tylko kolorystyczną spójność, ale i widoczny związek pomiędzy elementami stroju, dlatego też granatowa kopertówka Diora nie mogła trafić lepiej. Bawiąc się morską konwencją starałam się pokazać fajne inspiracje, które nie muszą być całkowicie schematyczne.


piątek, 22 marca 2013

Brand new retro



































Fot. Marcin Małyszko 
Klubokawiarni Piasta 14 dziękuję za udostępnienie wnętrza.

Żakiet/jacket - Moschino Cheap&Chic
Sukienka/dress - Romeo Pires
Torebka/clutch - Bags Bags via bagsbags.pl
Buty/shoes - Parfois
Toczek/hat - Catarzi Exclusive to Asos
Rękawiczki/gloves - vintage


Ten look to propozycja dla tych, którzy lubią retro, ale obawiają się, że w takiej stylizacji mogą wypaść staromodnie. I faktycznie, bo nie chodzi przecież o to, aby stać się gustowną babcią - w złym znaczeniu tego słowa. Dlatego osobiście polecam wybranie kilku akcentów, które nawiązują do retro, mogą to być tylko akcesoria, nadające ton pozostałym ubraniom. W moim przypadku jest to filcowy toczek z kokardką, koronkowe rękawiczki i buty we wzór jodełki. Wskazane jest również trzymanie się określonej tonacji kolorystycznej – najlepiej wypadają tu klasyczne barwy, czyli nieśmiertelny duet bieli i czerni zestawiony z szarym w postaci dodatków. Główną bazą tej stylizacji, która dba o to, żebym nie wypadła na retro nudziarę, jest nowoczesna, dwukolorowa sukienka ze wzorem dużych oczu rodem z kreskówki. Dzięki temu moje retro stało się zabawne. Ponadto za sprawą czarnego szala przewiązałam sukienkę i nadałam jej kształt litery A, co z długością przed kolano daje pożądany krój, odwołujący się do lat 60-tych. Poza tym szal zaznaczył linię talii, a w przypadku retro jest to w zasadzie konieczne, w końcu ten styl to także odpowiednie proporcje (oczywiście w każdej epoce inne) nadane sylwetce. Nie mogło zabraknąć tu białego żakietu w czarne napisy, imitujące gazetowy druk. Ten element jest również bliższy temu, co nowoczesne, chociaż trzeba przyznać, że era Gutenberga w dobie tabletów, powoli zaczyna mieć znamiona swoistego retro, ale nie o tym tu mowa...W tym zestawie rajstopy lub pończochy uważam za obowiązek, nie wiem czy jeszcze ktoś pamięta, ale dla naszych babć gołe nogi nie były wyrazem dobrego smaku. Do tych butów na solidnym obcasie i platformie, rajstopy były konieczne, wszak tweedowy przód do tego zobowiązywał. Prócz filcowego kapelusika, filcowa jest także szara torebka Bags Bags, która nie tylko idealnie zgrywa się z butami, ma także bardzo nowoczesną formę, ale za sprawą frędzli łapie coś ze stylu lat 20-tych i doby charlestona. Tak więc ten look czerpie z lat 20-tych, 60-tych, ze współczesności, a nawet z popkultury i mimo to wciąż jest retro. Według mnie to takie odświeżone retro.







niedziela, 10 marca 2013

Kill the Caller!



















FOT. Marcin Małyszko
Za udostępnienie wnętrza dziękuję Klubokawiarni Piasta 14

Legginsy/leggings – Mr. Gugu and Miss Go
Płaszcz/coat – vintage
Buty/shoes – Goodin
Łańcuch/pasek/belt – Reporter
Pierścionek szminka/ring – vintageshop.pl
Bluzka/tunika/shirt – no name


Pierwszy dzień wiosny wkrótce i chociaż za oknem jest wciąż chłodno, to jednak nie da się ukryć, że już chciałoby się zdjąć czapki, szaliki i puchowe kurtki, w których nie ma za wiele gracji. Wiosna to zdecydowanie sezon, gdy możemy poszaleć, na pewno warto inspirować się trendami, ale warto również pokusić się o indywidualne podejście do własnego stylu. Jak co roku pierwszym istotnym zakupem jest wiosenny płaszcz, ja proponuję vintage, jeśli lubicie wyróżniać się. Jest mało prawdopodobne, że ktoś będzie miał identyczny, a frajda poszukiwania tego jedynego, wyjątkowego ucieszy nie tylko szafiarki. Mój ciemnozielony płaszcz ma świetny, modny krój, ale to przetarcia powstałe z wiekiem, dały mu nonszalancki wydźwięk. Wiosna lubi kolory, więc zestawiłam go z kolorowymi legginsami ze wzorem, przypominającym galaktykę – wyjątkowo słodką, cukierkową. Przeciwwagą jest tu biała koszulka, której obcięłam rękawy - stała się w ten sposób tuniką. Rysunek z podpisem „Kill the Caller” sprawia, że całość jest zabawna i na luzie. Ponieważ bluzka była w męskim rozmiarze musiałam użyć paska, żeby zaznaczyć talię i nie zgubić proporcji – zielono-żółty łańcuch idealnie pasuje do płaszcza i nie kłóci się z kolorami na koszulce. Czerwone tenisówki na koturnie na pewno nie są przypadkowe – różowe elementy na legginsach sprawiają, że kolory przenikają się – biel i czerwień daje róż, więc nie można mówić tu o chaosie. Te buty idealnie zastępują szpilki, przy czym nie są toporne, a z tym nierzadko kojarzą się koturny. Jeśli chodzi o akcesoria to prócz paska z łańcuchem świetny jest pierścionek/szminka na dwa palce, z czerwonymi paznokciami wygląda po prostu cool!